|
Aleksander Emelianenko lub Bob Sapp mogą być kolejnymi rywalami Mariusza Pudzianowskiego. Stawiamy zakłady na Pudziana. Wkrótce Pudzianowski będzie mistrzem świata.
Najbliższe starcie zorganizujemy z zawodnikiem przyzwoitej klasy, ale już trzecia walka w KSW będzie światowym hitem - zapowiada Martin Lewandowski, organizator Konfrontacji Sztuk Walki.
W piątkowy wieczór w hali Torwaru zasiadło ponad siedem tysięcy widzów. Starcie Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem w Polsacie otwartym widziało 5 mln 100 tys., a w Polsacie Sport 655 tys.
- W sumie około sześć milionów ludzi, a średnia całej imprezy przekroczył cztery miliony. Czegoś takiego się nie spodziewałem - przyznaje Lewandowski.
Już w poniedziałek do biura federacji wpłynęło nieoficjalne zaproszenie dla Pudzianowskiego. Do Rosji. Siłacza nęci organizacja M-1. W tej chwili to jedna z najbardziej wpływowych grup na świecie.
Głównie dlatego, że jej współwłaścicielem jest Fiodor Emelianenko. To legenda mieszanych sztuk walki, potężny były judoka i mistrz sambo, który jest dla mma kimś takim jak dla boksu Mike Tyson u szczytu kariery. O Fiodora biją się wszystkie bogate federacje świata. Emelianenko to niekwestionowany król wagi ciężkiej, człowiek wzbudzający przerażenie u przeciwników i szacunek głów państwa (w pierwszym rzędzie podczas jednej z jego walk siedział wówczas prezydent Rosji Władimir Putin).
"Ostatni Cesarz", jak mówią o Fiodorze, gromadzi wokół siebie elitę rosyjskich zabijaków mma. Z jego bratem w japońskim Pride bez powodzenia walczył choćby Paweł Nastula. - Rozmawiałem z M-1 o konfrontacji Aleksandra Emelianenki z Pudzianowskim. Mamy zielone światło - wyjaśnia Lewandowski. Rosjanie chcieliby ściągnąć do siebie "Pudziana" już w kwietniu.
- To chyba za wcześnie. W czwartek spotykam się z Mariuszem i będziemy o tym rozmawiać - dodaje Martin i rzuca kolejne nazwisko: Bob Sapp.
Monstrum czeka Amerykanina trudno zakwalifikować do jakiejkolwiek kategorii. Jest olbrzymi, grał w futbol amerykański, z którego wyleciał za sterydy. Japończycy pokochali go za walki w K-1 i Pride. To jeden z najbardziej charakterystycznych zawodników na świecie. Może się to wydawać niemożliwe, ale jest potężniejszy od Pudzianowskiego: niecałe dwa metry wzrostu, 160 kg wagi, 65 cm bicepsu. Polak ma 186 cm, 125 kg i 56 cm w bicepsie. Amerykanin byłby stosunkowo łatwym łupem. Jest duży i silny, ale wolny i tchórzliwy w realnym starciu.
- Stać nas na Sappa. Jedyne pytanie to takie, czy Mariusz go chce - zapowiada Lewandowski. Starcia z Sappem domagają się internauci na całym świecie. Jeśli więc taki pojedynek zostałby zakontraktowany, Polsat mógłby go sprzedać przynajmniej do Japonii i USA.
- Sapp i Emelianenko, to tylko opcje na przyszłość. Najbliższa walka powinna odbyć się w maju wyjaśnia Lewandowski.
20 tys. widzów Nie wiadomo jednak gdzie 13. KSW mogłoby się odbyć. Torwar jest już za mały. W piątek pękał w szwach, a bilety u koników osiągały cenę trzech tysięcy złotych. Alternatywą jest łódzka Atlas Arena. Organizatorzy KSW dobrze znają ten obiekt. To oni byli producentami bokserskiej walki stulecia Andrzej Gołota - Tomasz Adamek właśnie w Łodzi. - Prawdę mówiąc, nam jest potrzebny w tej chwili obiekt na 20 tys. widzów - mówi szef KSW.
Taką widownię może przyciągnąć w Polsce jednak tylko Pudzianowski, który jest debiutantem w mma i potrzebuje czasu, by mierzyć się z Sappem, a tym bardziej z Emelianenką czy Nastulą (menedżerowie Pawła osiągnęli już wstępne porozumienie z KSW na występy w Polsce, o rywalu nie ma jednak jeszcze mowy). Najbliższa konfrontacja Mariusza powinna być stosunkowo łatwa.
- To nie będzie polski zawodnik. Rozmawiamy z menedżerami w USA, Rosji i Holandii. O tym, by mówić o konkretnych nazwiskach jest jednak jeszcze zdecydowanie za wcześnie.
Tymczasem występami w KSW zainteresowany jest Szymon Kołecki, federacja prowadzi także negocjacje z pięściarzem Maciejem Zeganem. Kibice mma w Polsce mogą być jednak rozczarowani bokserami. Konfrontacja gościła już Przemysława Saletę, który przegrał w nie najlepszym stylu. Najman został w piątek zmiażdżony i wygwizdany.
Koniec Najmana? - Nie wiem, czy Marcin będzie jeszcze bił się na KSW. Nie mam do niego pretensji, ale mocno przeżył swoją porażkę - zdradza nam Lewandowski.
Dzięki udziałowi w "Big Brotherze" i poszukiwaniu różowego jednorożca Joli Rutowicz Najman jest jednak interesujący dla kolorowych pisemek, a KSW w tej chwili w każdy sposób szuka miejsca w mediach. I wzbudza tym sporo kontrowersji. Starcie "Pudziana" z Najmanem z prawdziwym mma miało niewiele wspólnego. Tyle że najlepszy w tej chwili zawodnik KSW i jeden z czołowych wojowników świata Mamed Khalidov nie przyciągnie przed telewizory sześciu milionów ludzi.
Mamed ma ważny kontrakt z japońskim Sengoku. Upomina się o niego organizacja Strikeforce i Bellator (dostał zaproszenie na kwiecień). To on ma szansę być wielką gwiazdą polskiego mma. Jest efektowny, szybki, agresywny, świetny technicznie. Ma też ciekawą historię uchodźcy z Groznego, który spod bomb wydostał się do Polski i tu kontynuował karierę wojownika. Gdy w naszym kraju nie miał już sobie równych ruszył za granicę i wzbudza powszechny zachwyt. źródło: Polska the Times |