|
Strona 4 z 5 W 2005 r. b-win osiągnął 144 mln euro przychodu brutto i 6,4 mln euro zysku.Zarobek bukmacherów jest oczywisty - to, czego nie wygra gracz, zostaje w firmie. A kasyna? Głównie pobierają prowizję od turniejów, na przykład średnia stawka od turnieju pokerowego wynosi około 10 procent. Gros przychodów pochodzi jednak z inwestycji zupełnie niezwiązanych z hazardem. Największe portale, takie jak Pokerstars, po prostu inwestują pieniądze graczy. System jest nieskomplikowany: klient składa depozyt pieniężny, w zamian za co dostaje żetony do gry. Część tych pieniędzy jest zabezpieczona na wypadek ewentualnych wygranych, resztą obracają właściciele kasyna. Tacy giganci jak wspomniany Pokerstars kwoty te liczą w milionach dolarów.Według Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, rentowność internetowego hazardu zależy od specjalizacji. I tak prowadzący zakłady mogą liczyć na 0,9-proc. rentowność; kasyno da już 2,4 proc., a salon gier na automatach - aż 9 procent. Są to ostrożne szacunki, sporządzone pod koniec roku 2006.Przedsiębiorca chcący spróbować swych sił w branży musi być przygotowany na zabawę w kotka i myszkę zarówno z fiskusem, jak i prokuraturą. Pojęcie "internetowy hazard" w polskim prawie nie istnieje. Obowiązuje natomiast zakaz reklamowania: "wideoloterii, gier cylindrycznych, gier w karty, gier w kości, zakładów wzajemnych, gier na automatach oraz gier na automatach o niskich wygranych - przez co rozumie się zachęcanie do udziału w nich, przekonywanie o ich zaletach, informowanie o miejscach, w których są urządzane i możliwościach uczestnictwa".Jakby na przekór temu zakazowi, podczas meczów piłkarskiej reprezentacji Polski zobaczyć można reklamy firm Bet-at-home oraz Expekt B-win jest jednym ze sponsorów Legii Warszawa, a tablice reklamowe Gamebookers widnieją na przykład na stadionie Kolportera Korony Kielce.- Zabrania się zachęcania do hazardu, ale promowania własnego logo nikt nie zakazuje, ponieważ godziłoby to w elementarne zasady uczciwej konkurencji - broni się Tomasz Piotrowski.
|