| Polacy wydadzą miliony |
| Wpisał: Admin - zakłady sportowe | |||||||
| 22.04.2008. | |||||||
Strona 1 z 5
Nawet pół miliona Polaków może podczas tegorocznych piłkarskich mistrzostw Europy obstawiać wyniki meczów u internetowych bukmacherów. Na zakłady wydadzą co najmniej kilka milionów złotych dziennie. Te liczby działają na wyobraźnię. I choć to tylko nieoficjalne - i może nazbyt optymistyczne - szacunki, ponieważ firmy tej branży nie ujawniają żadnych danych, niewątpliwie e-hazard bardzo szybko zdobywa w Polsce zwolenników. I kwitnie w najlepsze. Jeszcze pięć, siedem lat temu polskojęzycznych witryn hazardowych było kilka. Teraz działalność taką prowadzi kilkadziesiąt zagranicznych firm.W 2006 r. cały rynek hazardu w Polsce wart był 8,3 mld zł, rok później - około 10 mld złotych. Internetowi rywale najbardziej podgryzają bukmacherów. W ub. roku Polacy postawili w stacjonarnych punktach 800 mln zł, 30 mln zł mniej niż rok wcześniej. Jednocześnie do 800 mln zł wzrosły przychody bukmacherów internetowych. Z szacunków Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową wynika, że obroty blisko 30 polskojęzycznych portali hazardowych z tytułu działalności w naszym kraju dochodziły w 2005 r. do 1,3 mld zł rocznie. Obecnie może to być nawet 1,6 - 2 mld złotych.Rynek tworzą z jednej strony miłośnicy e-hazardu, z drugiej - wirtualni bukmacherzy i sieciowe kasyna. Przyjrzyjmy się więc i jednym, i drugim. - Na Zachodzie kasyno czy bukmacher są traktowani jak normalna rozrywka - twierdzi Tomasz Piotrowski, country manager notowanej na sztokholmskim parkiecie firmy bukmacherskiej. - Zamiast pójść na kręgle czy do kina, grupa znajomych w piątkowy wieczór udaje się do kasyna. Idą, by się rozerwać i nie myślą o robieniu na grze kokosów. W Polsce kasyno kojarzy się źle, ponieważ kiedyś była to rozrywka tylko dla komunistycznych elit i mafii. Robimy wszystko, żeby tę sytuację zmienić.Ale to nie uda się od razu. Nie wystarczy określenia "e-hazard" zastąpić terminem "e-rozrywka". Tym bardziej że gros klientów e-bukmacherów nie przyciąga wcale chęć zabawy, lecz wygranej. Najlepiej wysokiej. I jak najłatwiejszej.- Wielu marzy, by dzięki grze u bukmachera zostać milionerem - twierdzi 21-letni student ze Śląska, na forach używający nicka The_GrabeK. - To wielki błąd, obstawianie meczów ma być głównie dobrą zabawą. Ja gram od kilku lat i traktuję to właśnie w ten sposób. Moja największa wygrana wyniosła około 3,5 tys. zł, niemniej stawka również była wymiernie wysoka.Inny miłośnik e-hazardu - 30-letni prawnik z Poznania - przyznaje, że dwukrotnie wygrał toczone w sieci pokerowe turnieje z minimalną wygraną po 200 euro. Niemniej w pokera online, gdyż tradycyjne kasyna omija z daleka, grywa już od trzech lat. Wyobraźnię gorących głów dodatkowo rozpalają sami bukmacherzy, którzy prezentują na swoich stronach internetowych kupony z najlepszymi wygranymi.- Jasne, można wygrać i pięć tysięcy, stawiając zaledwie dwa złote, ale prawdopodobieństwo takiego farta jest bardzo małe - stwierdza The_GrabeK.Nie przeszkadza to jednak tysiącom Polaków odwiedzać strony bukmacherów w sieci. Oferują oni bardzo wiele możliwości zakładów. Obstawiać można nie tylko wyniki sportowe, ale i zwycięzców wyborów prezydenckich, festiwalu Eurowizja czy filmowych Oskarów. Pierwsza w historii obecność reprezentacji Polski na piłkarskich mistrzostwach Europy na pewno spowoduje, że przybędzie chętnych, którzy spróbują typować wyniki meczów. |
|||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
E-hazard. Polacy przekonują się, że to rozrywka jak każda inna. Jeśli do podobnego wniosku doszliby politycy, budżet państwa zyskałby kilkaset milionów złotych rocznie.