Dodaj do

 
 
Jednoręki bandyta - koniec interesu w Polsce?
Wpisał: Admin - zakłady sportowe   
02.04.2009.

jednoręki bandytaJeśli pomysł wejdzie w życie zlikwidujemy automaty Jednoręki Bandyta - grożą właściciele. Chodzi o pomysł Ministerstwa Finansów, które jeszcze przed wakacjami chce objąć dopłatami cały hazard w Polsce.

Hazard to jedna z nielicznych branż, która nie cierpi z powodu kryzysu gospodarczego. W ciągu trzech kwartałów 2008 r. Polacy wrzucili do automatów 6,6 mln zł. Ministerstwo chce, żeby dodatkowe opłaty od graczy przeznaczone zostały m.in. na budowę stadionów na Euro 2012.

Według projektu resortu system po wprowadzeniu zmian funkcjonowałby podobnie jak Lotto. Tam gracz płaci 2 zł za zakład, który tak naprawdę kosztuje 1 zł 60 gr, a 40 gr to dopłata.

Dopłaty niewykonalne technicznie

Organizatorzy gier na automatach o niskich wygranych nie negują potrzeby zdobycia dodatkowych pieniędzy przez Skarb Państwa, ale uważają, że proponowane przez Ministerstwo Finansów rozwiązanie jest niewykonalne.

- Nie jest to możliwe z technicznego punktu widzenia - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl Dominik Michael, członek zarządu Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych. Według niego konieczne byłoby np. napisanie nowych oprogramowania do automatów, a to trwa ok. 2 lat. Dodatkowo każde urządzenie musiałoby zostać przebadane przez firmę certyfikującą, co kosztuje 15 tys. euro. - Dostosowanie systemu trwałoby ok. 3 lat i pociągnęło olbrzymie koszty - argumentuje Michael.

Izba nie wie w jaki sposób dopłaty miałyby być pobierane. Czy gracz do zakładu za 1 zł musiałby dopłacać 10 gr, czy też po wrzuceniu złotówki miałby na grę 91 groszy.

Elektronika może liczyć

Dla Ministerstwa Finansów sprawa jest jednak prosta. - Dopłaty mają być przekazywane przez podmioty, które urządzają gry na rachunki właściwych Izb Celnych - mówi Witold Lisicki z ministerstwa. Według niego nie ma technicznych przeszkód, bo automaty są wyposażone w liczniki, które liczą wpłaty i wypłaty. - To są urządzenia elektroniczne i nie ma żadnego problemu, żeby rozliczały także dopłaty - dodaje Lisicki.

Resort nie obawia się także, że dopłaty będą hamulcem dla branży. - Nie przewidujemy żeby rynek się załamał. Być może trochę zmniejszy się dynamika rozwoju - argumentuje Lisicki. A na wprowadzeniu dopłat budżet państwa zyska ok. 380 - 400 mln zł.

Dominik Michael nie podziela optymizmu ministerstwa. Według niego rok 2009 jest być może ostatnim, w którym branża jeszcze się rozwija. - Branża osiągnęła już barierę i będzie się rozwijać małymi kroczkami - dodaje.

"Zwijamy interes"

A być może zamiast rozwoju zostanie zupełnie zlikwidowana, jeśli sprawa naliczania dopłat w automatach nie zostanie doprecyzowana. - Nie możemy działać bez dopłat bo takie będzie prawo. Czyli po prostu zwijamy interes, zamykamy działalność - przestrzega Michael. Gdyby ta groźba została zrealizowana, to zdaniem Izby Skarb Państwa nie tylko nie zarobi dodatkowych 400 mln zł, ale także straci to co właściciele automatów już teraz wpłacają do budżetu.

Każdy jednoręki bandyta jest objęty zryczałtowanym podatkiem od gier, w wysokości 180 euro miesięcznie. Oprócz tego ich właściciele płacą podatek dochodowy, tak jak inne spółki prawa handlowego. W pierwszych trzech kwartałach 2008 r., z tytułu podatku od gier, do budżetu wpłynęło ponad 200 mln zł.

Przeciw dopłatom protestuje cała branża hazardowa. Także właściciele kasyn obawiają się drastycznego spadku obrotów, kiedy gracz będzie kupował żetony np. za 100 zł i dostawał na grę tylko 90 zł.

Ministerstwo Finansów przypomina, że podobne obawy towarzyszyły wprowadzeniu dopłat do gier liczbowych Totalizatora Sportowego. - Czarne scenariusze nie sprawdziły się - mówi Lisicki.

źródło: gazeta.pl

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »